*Ludmiła*
- Fran? Odbierzesz mnie z lotniska?
- Okej zaraz będę.
- Dzięki.
Jak skończyłam rozmawiać z Fran, moją siostrą, Postanowiłam kogoś spytać która to stacja. Nie bardzo się orientuje w takich miejscach.
Więc podeszłam do jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam, która to stacja? - spytałam
- Widząc cie twierdze ,że dla aniołów. - odpowiedział chłopak i puścił mi oczko.
- Aha, typowy podrywacz?
- Prawie, typowy przystojniak.
- Wiesz, chyba spytam kogoś innego.
- Nie! To stacja szósta.
- Dzięki.
- Jak masz na imię?
- Ja? Ja mam na imię Ludmiła, Lu dla znajomych.
- Ja Federico. Miło mi.
- Mi też... Eeee to znaczy...
- Haha, pewnie ,że tobie też miło. Mnie znać to zaszczyt.
- Federico, ja...
- Co?
- No... Jesteś fajny, przystojny, miły... ,ale pięć lat mieszkałam w Nowym Yorku i... Chcę pobyć z rodziną ,a nie mieć chłopaka... Sorry.
- Misia, nie chcę być natrętny. Możemy być znajomymi.
- Misiu?
- Tak? Miło mi ,że tak do mnie mówisz, haah.
- Nie! Chodziło mi czemu ty do mnie mówisz "Misiu'.
- A co?
- Aaaa, ja...
- Ludmiła, jesteś słodzitka... Hahahaah
- Wiesz mam cie dość!
- Prosisz o mój numer, co?
- Nie !
- No dobra, zlituje się i dam ci mój numer... 566 729 192
- Federico! Ja nie chcę do ciebie dzwonić!
- Jak chcesz, przyda ci się.
- Nie!
- Słodka, ty jesteś Lu.
- Może i tak...
- Okej, to spotkajmy się jutro o 3 w parku.
- Okej.
Po zakończeniu rozmowy zobaczyłam Fran.
- Kto to był? - spytała
- Nikt taki, idziemy do domu?
- Okej.
Jak doszłyśmy przed domem zobaczyłam jakiegoś mi obcego chłopaka.
- Kto to? - spytałam Fran wskazując na tamtego chłopaka.
- To mój mąż...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz