czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 1. ~ Ludmiła, Lu dla znajomych

*Ludmiła* 
- Fran? Odbierzesz mnie z lotniska? 
- Okej zaraz będę. 
- Dzięki. 

Jak skończyłam rozmawiać z Fran, moją siostrą, Postanowiłam kogoś spytać która to stacja. Nie bardzo się orientuje w takich miejscach. 
Więc podeszłam do jakiegoś chłopaka. 

- Przepraszam, która to stacja? - spytałam 
- Widząc cie twierdze ,że dla aniołów. - odpowiedział chłopak i puścił mi oczko. 
- Aha, typowy podrywacz? 
- Prawie, typowy przystojniak. 
- Wiesz, chyba spytam kogoś innego. 
- Nie! To stacja szósta. 
- Dzięki. 
- Jak masz na imię? 
- Ja? Ja mam na imię Ludmiła, Lu dla znajomych. 
- Ja Federico. Miło mi. 
- Mi też... Eeee to znaczy... 
- Haha, pewnie ,że tobie też miło. Mnie znać to zaszczyt. 
- Federico, ja... 
- Co? 
- No... Jesteś fajny, przystojny, miły... ,ale pięć lat mieszkałam w Nowym Yorku i... Chcę pobyć z rodziną ,a nie mieć chłopaka... Sorry. 
- Misia, nie chcę być natrętny. Możemy być znajomymi. 
- Misiu? 
- Tak? Miło mi ,że tak do mnie mówisz, haah. 
- Nie! Chodziło mi czemu ty do mnie mówisz "Misiu'. 
- A co? 
- Aaaa, ja... 
- Ludmiła, jesteś słodzitka... Hahahaah 
- Wiesz mam cie dość! 
- Prosisz o mój numer, co? 
- Nie ! 
- No dobra, zlituje się i dam ci mój numer... 566 729 192 
- Federico! Ja nie chcę do ciebie dzwonić! 
- Jak chcesz, przyda ci się. 
- Nie! 
- Słodka, ty jesteś Lu. 
- Może i tak... 
- Okej, to spotkajmy się jutro o 3 w parku. 
- Okej. 

Po zakończeniu rozmowy zobaczyłam Fran. 
- Kto to był? - spytała 
- Nikt taki, idziemy do domu? 
- Okej. 

Jak doszłyśmy przed domem zobaczyłam jakiegoś mi obcego chłopaka. 
- Kto to? - spytałam Fran wskazując na tamtego chłopaka. 
- To mój mąż...







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz