sobota, 22 listopada 2014

One Shot. ~ 'Miłość od pierwszej wpadki' ~ Leonetta Forever (+14l.)

*Violetta*

Rozmowa*
Ja: Valeria?
Valeria: Tak słucham?
Ja: Tak tęskniłam!
V: O co ci chodzi?
J: Zgadnij gdzie jestem.!
V: W swoim Lod Angeles? A może w Nowym Yorku! Nie!
W Hollywood, albo w Bollywood!
J: Nie! Jestem w domu! W Buenos Aires!
V: Gdzie dokładnie?
J: W ogrodzie!
V: Moim?
J: Twoim!
V: Na ulicy Madulmańskiej?!
J: Tak, a co?
V: Jak tam weszłaś?
J: Przez furtkę.
V: To lepiej z tamtąd uciekaj!
J: Czemu?
V: Dwa lata temu się z tamtą przeprowadziliśmy. Ja do
jednego domu z moim chłopakiem,a rodziece do jednego.
J: Okej. Muszę kończyć.

Nagle wyszedł z domu jakiś chłopak.

- Ej, co ty za jedna?
- Oh, Eeeee, ja pomyliłam mieszkania, domy...
- Na pewno. Za kare idziesz do mnie do domu.
- A nie wezwiesz policji?
- Nie.

Kiedy weszliśmy do domu , nieznajomy usiadł na wersalce.

- Czego chcesz? - zapytałam
- Tego co każdy chłopak.
- Nie! Wychodzę!
- Nie ma mowy ślicznotko!
- Dobra, zostanę. Ale tylko do jutra...

*Leon*

- Oszalałaś?! - krzyknąłem
- Zostajesz tu... Ale na zawsze !
- Co?! Nie!
- Tak, tak buźko !
- Nie! Nie rób mi tego!
- Cicho! I już do pokoju !
- Ja się nie godzę na to!!!
- Marsz do pokoju!
- Dobrze...

Ta Violetka jest taka słodka.

- A do jakiego pokoju mam iść?
- Najpierw do łazienki.
- Okej.

*Viola*
Nienawidzę go!

Kiedy poszłam do łazienki zobaczyłam raj...


Po chwili wszedł Leon.

- Rozbieraj się ! - krzyknął
- Co?! Nie!

*Leon*
- Jak to?!

Bardzo mnie to oburzyło.
Czemu się mnie nie słucha?!
Byłem tak wnerwiony ,że...

*Viola*

Nagle Leon zdjął mi... bluzkę !
A później stanik, spódnice, majtki, skarpetki... i byłam naga...

*Leon*

- Haha, to mi się podoba - powiedziałem



*Violetta*
-Debilu.! - krzyknęłam - zboku, Dupko.!
- Wyglądasz sexy, jeśli cię to pocieszy. - powiedział
- Przymknij sie i sam się rozbierz. - powiedziałem ironicznie.
- Okej, ale w pokoju! - powiedział i zaniósł mnie do sypialni.
Było tam skocznie położył Siena mnie i zaczął mnie namiętnie całować.
- Przestań! - krzyczałam, iż mimo ,że było to przyjemne...
Nagle zaczął ssać moje piersi.
- Z boku!
- Słuchaj mała, sexowna, laluniu. Stąd nie ma wyjścia. - powiedział ,a ja ze złości zdjełam mu bluzkę, spodnie i majtki.
Po chwili byliśmy razem nadzy.
- No i to mi się podoba - powiedziałam ,ze śmiechem.
- Mi też powiedział. - i zaczął wkładać palce w moje czułe miejsce. Bawił się nim jak zabwką. Nie podobało mi się to więc zabrałam się za jego czułe miejsce i je całowałam i macałam.
- Ejejej. To nietknięty przez nikogo okaz. - powiedziałam i bawiliśmy sie razem. Lecz nagle przestaliśmy.
- Koniec? - zapytałam z zawodem
- Nie. - i zaczął się tym razem bawić moim tyłkiem.
- Jaka ty masz jędrną i sexowną pupcię. - zaśmiał sie i mi ją całował.
- A ja wyjełam ręce i znów bawiłam się jego siusiorkiem.
- Violetta, ty... - rzekł i zaczął mi całowoć moją cipke. 
- Leosiu... - odrzekłam i zaczełam robić ruchy sexu. 

*Leon*
Ale ona ma fajna cipke i cycki. Takie jędrne.
- Violetta teraz ty masz przewagę. - powiedziałem ,a ona zaraz po tym zaczęła bawić się moim siusiorem.

- Dobra, koniec. - powiedziała
- Co?! Czemu?!
- Ponieważ bez randki nie ma dzieci!

*Violetta*
Wstałam, ubrałam się i popatrzałam na szybę.
- Pada.
- Super! Mam więc pomysł. - powiedział Leon.
- Jaki?
- Załóż moje kalosze i grubą kurtkę z kapturem i szalik. Jak to zrobisz przyjdź do łazienki. - powiedział, a ja zeszłam na dół i otworzyłam pierwszą z brzegu szafę. Tam znalazłam to o czym mówił Leon.
Ubrałam się i poszłam do łazienki. Tam czekał już na mnie ubrany Leon.
- I co teraz? - zapytałam
- Na dwór. Zejdziesz drzwiami czy oknem? - zapytał.
- A ty?
- Oknem, a ty?
- Też. Pójdę za tobą wszędzie. 
Wyjrzałam za okno. Było chyba z sześć metrów, od dołu.
- Jak zejdziemy? 
- Zjedziemy na linie.
Mówiąc to zjechał bo cienkim sznurku, i już był na dole.
- Diego, boje się.
- Jak by co, złapię cię.
- Okej!
Nagle poczułam ,że spadam...
- Aaaaaaaaaaaaaaaa! - i zamknełam oczy. 
Kiedy je otworzyłam zobaczyłam ,że Leon trzyma mnie na rękach.
- Dziękuje. - powiedziałem i poszliśmy.
Szliśmy jakieś 2 kilometry. Kiedy jednak doszliśmy nie żałowałam tego, ile przeszliśmy
Trafiliśmy na piękną łąke. Leon usiadł, a ja się do niego dosiadłam.
Nagle poczułam potrzebę przytulenia się do niego. 
 Kiedy byliśmy już w siebie w tuleni było idealnie.
- Kocham Cię. - powiedział Leon i zaczęliśmy namiętnie się całować.

Kiedy skończyliśmy zapytał.:
- Podoba się randka?
- Tak. 
- Chcesz ze mną chodzić?
- Tak.
- Kochasz mnie?
- Niewiem.
- Jak to?
- Nigdy w taki sposób chłopaka nie poznałam...
- Ale dobrze ,że poznałaś.
- Może.
- Czyli co?
- Chcę być z tobą ,ale na razie nie będzie sexu. Przepraszam.
- Nie jestem z tobą dla sexu.
- A dlaczego?
- Bo cię kocham.
- Nie możesz mnie kochać. Prawie wogule mnie nie znasz.
- Nie?
- Nie.
- Masz na imię Violetta. Masz 18 lat. Nie lubisz mandarynek. Twój Ulubiony kolor to Fioletowy. Masz siostrę Valerię,której nie lubię, i która kiedyś mieszkała tam gdzie ja teraz...
- Może mnie znasz ,ale skąd?
- Jak mówię do cb Violetta reagujesz, wypadł ci paszport. Słyszalm jak Valeria mówi ,że ich nie lubisz i masz fioletowe końcówki, a Valerie znam.
- No dobra... Ale ja cię nie znam Leon.
- Mam na imię Leon. Mam 20 lat. Ulubiony kolor zielony. Lubię maliny i lato. Mam braci, Marca, Federica i Diega.
- Ale... potrzebujemy lat ,aby się znać, dobrze... 
- Aby się w sb zakochać wystarczało 30 min.
- No ale... Ale.. Ale...
- Ale co?
- Ja ma rodzinę ,która się o mnie martwi... I... I..
- Violetta, będzie dobrze. Zobaczysz.
- Tak? 
- Tak.
- Wracamy?
- Okej, ale schodami.
- Pewnie ,że schodami! Nie lubię tamtej liny!
- Hahah. Fajna jesteś.
- Dzięki.

Jak wróciliśmy usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy co lubimy itp.
Leona, bardzo kocham... Ale się boję, ale jak ja mu mam to powiedzieć?!
Jak skończyliśmy rozmawiać włączyliśmy telewizor.
Leciał akurat "Parc Jurassic". Po chwili poczułam głód.
- Jestem głodna Diego... Eeee, Leon.
- Jaki Diego?
- Mój kuzyn...
- Niech ci będzie - po tych słowach wstał i podszedł do lodówki.
- Co chcesz?
- Umiesz robić kanapki?
- A może chcesz kanpke z nutellą?
- Okej.
- To poczekaj chwilę.

Po chwili podał mi kanapki ,a ja zaczełam jeść.
- Smacznego.
- Dziękuje, Leon.
- Znasz Diega Verdasa?
- Tak, znam.
- Jak go poznałaś?
- Kolega ze szkoły. Był moim najlepszym przyjacielem. Chodziliśmy razem na lody, uczyliśmy się razem... I odkrywaliśmy świat. Po jakimś czasie powiedział mi ,że mu się znudziałam. Byłam na niego wściekła. Potem żałował, przepraszał. Ale ja nie ulegałam... Od tamtej pory już nie rozmawiamy...
- Zostawił cię?
- Tak.
- Dlatego się boisz?
- Tak...
- Jesteśmy inni!
- Ale rodzeństwem.
- I co z tego?! Ty też z Val jesteście inne!
- A a ty jak poznałeś Valerie?
- Byliśmy kiedyś razem.
- Co?!
- Ale z nią zerwałem.
- Co?!
- Ona tego chciała.
- Co?!?!
-Co?
 - Kochałeś ją?
- Nie.
- A wiesz z kim jest teraz Diego?
- Tak.
- Z Valeria.
- Wiem.

Nagle, poczułam ,że zrobiło się dziwnie...

- Chodź. - powiedziałam.
- Gdzie?!
- Spać.
- Razem?
- Tak.
- Chcę mi się spać.
- Okej. Pójdźmy spać.
- Masz dużą wanne?
- Przecież ją widziałas. Ale jest duża.
- Na dwie osoby?
- Nawet na pięć.
- To chodź. Umyjemy się razem.
- Violetta? 
- Tak?
- To ty?
- Chce mi się spać.
- Okej. Weź piżamę i czekaj w wannie. Ubrania położ na muszli.
- A ty?
- Wezmę dla nas  kapcie po kąpieli.
- Okej. - i poszłam. Leon jest taki opiekuńczy...kiedy wzięłam piżame poszłam do łazienki i nalałam wodę.
- Już jestem. - powiedział Leon i zamknął drzwi.
- Rozbierany się już?
- Tak.
I zaczęliśmy sie rozbierać. Kiedy byliśmy już nadzy weszliśmy do wanny.
Było pełno piany i śmiechu.
Nagle poczułam ,że ręka Leona, pod wodą zaczyna szukać mojego czułego miejsca.
Ja chwyciłam jego rękę i włożyłam do mojej cipci.
- Ja też mogę? - zapytałam
- Pewnie.
Oczywiście ja od razu znalazłam jego siusiorka. Wanna była tak duża i tak głęboka i... było tyle wody ,że się wylewała... Więc się przytuliliśmy.
Jak wyszliśmy z wanny i byliśmy już w ręcznikach zaczęliśmy rzucać się pianą. 
- Hahah! Przestał! - krzyknełam
- Sama przestań! Hahah
Jak slkończylismy bitwę ubraliśmy się w piżamy i poszliśmy do łóżka.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
I zasnełam...

*Następny Dzień*
Jak wstałam Leona nie było w łóżku.
Zeszłam wiec na duł.
Tam zobaczyłam Leona ,który robił śniadanie.
- Dzień Doberek. - powiedziałam z uśmiechem
- Cześć. - powiedział
- Co robisz? 
- Śniadanie.
- A co na śniadanie? 
- Kupiłem jogurt naturalny i 3 świeże bułki przed chwilą.  Teraz przygotowuje bułki z nutellą i jogurt. Chcesz coś innego?
- Może być. A co do picia?
- Nestlé.
- Super. To poczekam przy stole. 
- Okej.

Kiedy usiadłam na krześle  zaniepokoiło mnie to ,że Leon jest taki jakiś... poważniejszy? Może źle się czuje? 

- Leoś, w porządku?
- Tak, tylko głodny jestem.

Kiedy Leon przyniósł śniadanie uśmiechnął się.
- Smacznego. - powiedział
- Smacznego. - powiedziałam i zaczełam jeść tak jak i on.
Kiedy zjedliśmy wyjrzałam przez okno. 
- Leon! Pada śnieg!
- Co?!
- Tak! Chodźmy! Na dwór!
- Okej. Tylko pozmywam naczynia.
- Daj. Ja to zrobię, ja jestem panią tego domu.
- Hahah. Dobra. A ja poszukam zimowych kurtek itp.

Kiedy już pozmywałam usiadłam i w tej samej chwili przyszedł Leon z butami, skarpetami, spodniami, kurtkami, szalikami, czapkami...
- Nie za dużo? - zapytałam.
- Nie. Jeszcze zmarźniesz!

Po chwili byliśmy już ubrani.
- Wychodzimy?
- Wychodzimy!

I wyszliśmy.
Zamurowało nas.
Przed naszym domem stała policja.
- Leon?
- Violetta, wracaj do domu, już! 

- Nie ruszać się! - krzyknął policjant ,a ja uciekłam.
Nagle usłyszałam strzelanie.
Obejrzałam się ,Leon został trafiony.
Szybko do niego pobiegłam i zadzwoniłam po karetkę.
A policja uciekła i odjechała.
Zaczełam płakać. 
Pojechałam z Leonem do szpitala.
Okazało się ,że był chory na ciężką chorobę.

Kiedy pielęgniarki zostawiły nas samych znów zaczełam płakać.

- Leon, to ja tu powinnam leżeć. Nie ty.
- Jestem tu z dwóch powodów. Przez tą ciężką chorobę przeżyje.
- Jak to?
- Miałem guza.
- Ja też...
- Nie takiego guza. Akurat mnie w niego postrzelony i pękł. Dzięki temu przeżyje.
- I będziemy razem na zawsze...

*3 lata później*
Leon jest już zdrowy. Mamy razem wspaniałych bliźniaków. Nazwaliśmy ich Marco i Federico. , to nie n wszystko. Znów jestem w ciąży. Tym razem dziewczynka. Będzie miała na imię Valeria. A jeśli chodzi o Marca Federica i Valerie... Ostatnio byli na naszym ślubie. Był też Diego. Pogodziłam się z nim... A jeśli chodzi o tą policje... Wcale to nie była policja tylko bandyci. Leon od razu to wyczuł.
Teraz żyjemy sobie razem i szczęśliwie...



piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 2. ~ Masz męża?!




- Co? Fran! Masz 21 lat... i męża?! 
- Ludmiła... 
- Nawet mnie nie zaprosiłaś na ślub! 
- Ludmiła... Ja wszystko wyjaśnię! 
- Co chcesz wyjaśniać?! 
- Przepraszam! 
- Myślisz ,że to wystarczy? - powiedziałem to z płaczem i pobiegłam do pokoju. 
W pokoju zadzwoniłam do Fede. 

*Rozmowa* 

F: Tak, słucham? 
J: Federico? To ja Ludmiła. 
F: Co się stało? 
J: Opowiem ci za godzinę w Parku Gringrotta. 
F: Okej. 
J: Ale, Federico... 
F: Tak? 
J: Zakochałam się. 
Szybko to powiedziałem i się rozłączyłam. 
Nagle do mojego pokoju weszła Fran. 





- Sorry, że nic powiedziałem o ślubie. 

- Już jest ok. Ale muszę pomyśleć. 
- Okej. 

Po czym wyszłam i zmierzałam w stronę Parku. 


*** 


Kiedy poszłam do parku zobaczyłam Fede. Bardzo mnie ucieszyło to ,że znów go zobaczyłam. 


- W kim? - spytał? 

- Co w kim? 
- W kim się zakochałaś? 
- W... Tobie. Mimo ,mże się nie znamy. 
- Haha, ja też. Kocham Cię. 
- Ja ciebie też. 

Po chwili nasze usta dotknęły się. Coraz namiętniej się całowaliśmy. 

To było piękne, przy Federico czułam się bezpiecznie, czuje ,że jesteśmy jednością. 
Gdy skończyliśmy usiedliśmy na ławce przy stoliku. 





- Lu, będziesz moją dziewczyną? 

- Federico, ja się boję. 
- Czego? Mnie? 
- Nie! Boję się ,że to nie wypali. 
- Kocham Cię. I też się boje. 
- Tak? 
- Tak. 
- Okej. Będę z tobą. 
- Dziękuje. 
- Za co? 
- Że cię mam... 

Już mieliśmy się pocałować ,ale nagle zobaczyłam...

czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 1. ~ Ludmiła, Lu dla znajomych

*Ludmiła* 
- Fran? Odbierzesz mnie z lotniska? 
- Okej zaraz będę. 
- Dzięki. 

Jak skończyłam rozmawiać z Fran, moją siostrą, Postanowiłam kogoś spytać która to stacja. Nie bardzo się orientuje w takich miejscach. 
Więc podeszłam do jakiegoś chłopaka. 

- Przepraszam, która to stacja? - spytałam 
- Widząc cie twierdze ,że dla aniołów. - odpowiedział chłopak i puścił mi oczko. 
- Aha, typowy podrywacz? 
- Prawie, typowy przystojniak. 
- Wiesz, chyba spytam kogoś innego. 
- Nie! To stacja szósta. 
- Dzięki. 
- Jak masz na imię? 
- Ja? Ja mam na imię Ludmiła, Lu dla znajomych. 
- Ja Federico. Miło mi. 
- Mi też... Eeee to znaczy... 
- Haha, pewnie ,że tobie też miło. Mnie znać to zaszczyt. 
- Federico, ja... 
- Co? 
- No... Jesteś fajny, przystojny, miły... ,ale pięć lat mieszkałam w Nowym Yorku i... Chcę pobyć z rodziną ,a nie mieć chłopaka... Sorry. 
- Misia, nie chcę być natrętny. Możemy być znajomymi. 
- Misiu? 
- Tak? Miło mi ,że tak do mnie mówisz, haah. 
- Nie! Chodziło mi czemu ty do mnie mówisz "Misiu'. 
- A co? 
- Aaaa, ja... 
- Ludmiła, jesteś słodzitka... Hahahaah 
- Wiesz mam cie dość! 
- Prosisz o mój numer, co? 
- Nie ! 
- No dobra, zlituje się i dam ci mój numer... 566 729 192 
- Federico! Ja nie chcę do ciebie dzwonić! 
- Jak chcesz, przyda ci się. 
- Nie! 
- Słodka, ty jesteś Lu. 
- Może i tak... 
- Okej, to spotkajmy się jutro o 3 w parku. 
- Okej. 

Po zakończeniu rozmowy zobaczyłam Fran. 
- Kto to był? - spytała 
- Nikt taki, idziemy do domu? 
- Okej. 

Jak doszłyśmy przed domem zobaczyłam jakiegoś mi obcego chłopaka. 
- Kto to? - spytałam Fran wskazując na tamtego chłopaka. 
- To mój mąż...







środa, 12 listopada 2014

Prolog. ★

Mam na imię Ludmiła. Jestem szczęśliwa.
Mam kochaną rodzinę... kochaną siostrę - Francescę.
Ale zostawiłam to wszystko i wyjechałam do Los Angeles.
Jak wróciłam zastałam pełno niespodzianek...
Miłość...
Pasje...
Sekrety...
i Przyjaźń. <3



Cześć.!

Hey.!
Mamy na imię Natalia i Alexandra. <3
Jesteśmy siostrami. ;3
Kochamy śpiewać, tańczyć, pisać wiersze... ;p
Nasze koffane seriale to.: Pamiętniki Wampirów,
Violetta, Prawo Agaty, W-11, Lekarze i... Lato w mieście.
Na tym blogu będziemy pisać opowiadania o... Leonetcie. ♥
Ogólnie to blog będzie fajny i miły z opkami i poetami o Violi,
czy o newsach...



Pozdrawiamy, Nati i Alex. ;*